wtorek, 15 stycznia 2013

Jestem obok.

Niektórzy źle znoszą rozłąkę, nawet jeśli jest krótka. I to nie jest zło polegające na usychaniu z tęsknoty, bynajmniej. To zniechęcenie, brak sił i samotność. Jak dać drugiej osobie do zrozumienia, że jest się obok cały czas, a jednocześnie nie naruszać jej przestrzeni, nie zamęczyć i dać odpocząć? A może nie potrzebuje odpoczynku, może chce więcej mnie? Może to, co powinnam zrobić, to dać z siebie 150% i być odczuwalna, nawet jeśli sama nie mam już chęci i nadziei? Może. Ale co, jeśli to nic nie daje? I co, jeśli to wcale nie jest dobre rozwiązanie? I co, jeśli wciąż tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz